O autorze
Po pierwsze mama. Rocznych bliźniaków i półtorej roku starszej Mai. Przekonana, że odnalazła złoty środek, by wychować naprawdę szczęśliwe dzieci. Uwielbia twórczo spędzać czas ze swoimi Zbójami. Tańczyć salsę, gotować, piec i ćwiczyć na siłowni. Może więc powiedzieć, że robi w życiu wszystko to, co kocha!

Bliźniaki - da się je karmić piersią?

Fot. materiały własne
Fot. materiały własne
Wiele bliźniaczych mam zadaje sobie to pytanie, choć większość z nich od razu skreśla tę możliwość. No bo jak to? Koleżanka, ciocia, babcia nie dały rady wykarmić jednego dziecka, a ja mam zapewnić pokarm dwójce? Jak ja to zrobię? Kiedy znajdę czas na rozkręcenie laktacji? Jak zmusić piersi by produkowały pokarm dla dwójki, skoro ciało jest przystosowane do tego,by wykarmić jednego maluszka? I ostatnie, najważniejsze: jak ja ich będę karmić…razem, a może osobno? i jeśli tak, to który maluch będzie pierwszy?



Bardzo, ale to bardzo chciałam karmić moje dzieci piersią. Te wszystkie reklamy i nagabywania ze wszystkich stron, że mleko matki to najlepsze co można dać dziecku do szóstego miesiąca życia, a nawet i dłużej? Czy mi się udało?

Odpowiem tak:
Karmienie piersią to kwestia psychiki.

To od matki, i tylko i wyłącznie od matki dziecka zależy czy to udźwignie. Czy poradzi sobie z częstym, bo nawet dwu, trzy lub czterokrotnie częstszym przystawianiem malucha do piersi? Tak, bliźniaki też trzeba przystawiać na zmianę, raz jedna pierś, raz druga, bo każde z dzieci ma inny odruch ssania, który stymuluje biust do wytwarzania pokarmu.

Ale da się to zrobić.
Jedną z najważniejszych rad, jakie usłyszałam na początku swej drogi jako mamy bliźniaków była rada położnej laktacyjnej w szpitalu. „Nie stresuj się, Kochanie, bliźniaki mają taki niesamowity instynkt…każde z nich wie, że musi czekać. Jasne, popłacze chwilę, ale Ty przytrzymaj tego, zmień mu pierś tak ze 3-4 razy, aż się naje a potem przyłóż do piersi tego drugiego”. Co miałam robić? Zastosowałam.

Na początku, gdy maluchy są leciutkie (moi chłopcy ważyli po 3 kilogramy każdy) warto zaplatać kołdrę w rulon, kłaść sobie na brzuch, po obu stronach położyć po jednym dziecku i…karmić. Okej, jest trochę roboty z tym „przekładaniem” i zmienianiem stron, ale naprawdę się da! Takie maluchy się jeszcze nie ruszają, zawsze też możesz poprosić kogoś z rodziny o to, by pomógł Ci przystawić lub zamienić miejscem dzieci. Równie dobrze można kupić specjalną poduszkę do karmienia w kształcie banana.

Jeśli nie dasz rady przystawiać dwójki naraz, polecam zastosowanie rady mojej położnej. Bierzesz jednego maluszka (drugi najlepiej, by był gdzieś pod ręką) i karmisz, tak około 5-10 minut zmieniając 3-4 razy pierś. Potem zamieniasz dzieci. Kolejne 5-10 minut i znowu zmiana. Kilka godzin dziennie i gwarantuję, że po 7, a maksymalnie 14 dniach będziesz mieć pokarmu aż nadto.

Gdy dzieci są pojedzone i śpią warto co 60 minut przystawiać laktator i odciągać mleko z piersi, a raczej stymulować je do jego produkcji. Nadmiar zawsze możesz zamrozić, lub ewentualnie podać którejś nocy, gdy zupełnie nie będziesz miała siły wstać.
Nocą, na szczęście moje dzieci budziły się na zmianę. Tak więc na zmianę lądowały w moim łóżku a ja karmiąc je mogłam jednocześnie „podsypiać”.

Droga MAMO!!!
Jeśli chcesz karmić swoje bliźniaki piersią – i bardzo Ci na tym zależy- to będziesz!
Po prostu musisz uwierzyć, że jesteś w stanie to zrobić i nie wolno Ci się poddawać.


Czasem, oczywiście, najdą Cię wątpliwości: „Czy ja mam wystarczająco dużo pokarmu”? „Dlaczego oni/one tyle płaczą”?, „Nie najadają się”?, „może lepiej im zrobię odrobinę modyfikowanego”?

Nie, nie, nie.

Dzieci płaczą z różnych powodów.
Czasem boli je brzuszek, innym razem chcą się przytulić, albo po prostu czują się samotne i chcą być bliżej mamy. Nie dorabiaj mleka, nie dokarmiaj…przytul, pogłaskaj, ponoś, albo po prostu przystaw do piersi…

Te pierwsze trzy miesiące, te najcięższe właśnie miną szybciej, niż myślisz.A potem będziesz tylko załować, że się nie udało, że mogłaś, ze jednak…

Albo też triumfować!
Uwierz, Mamo, jesteś w stanie wykarmić swoje maluszki!

Zaglądaj tu za każdym razem, gdy najdą Cię wątpliwości!!!

Ja, karmiąc synków miałam jeszcze koło siebie półtoraroczną córeczkę, która wciąż domagała się uwagi mamy - przecież przez ostatnie kilkanaście miesięcy miała mnie tylko dla siebie! Podczas karmienia była przy mnie, rysowała - wykonując moje polecenia, układała puzzle, albo zajadała przygotowane wcześniej owoce. Prowadziłyśmy też długie rozmowy, czasem opowiadałam jej bajki.

Jeszcze na koniec...Sześć miesięcy po narodzinach pierwszego dziecka spędziłam ponad tydzień w szpitalu. Byłam operowana, pod narkozą, dostawałam też silne leki. Cały tydzień bez jedzenia, wyłącznie na kroplówkach. Pod wpływem leków po 3 dniach całkowicie straciłam pokarm…załamałam się totalnie, do tego stopnia, że nawet nie miałam ochoty walczyć o jego nawrót. Pomógł mi mąż. Dzień po operacji, dzielnie, co godzinę odciągaliśmy – a raczej staraliśmy się – odciągać mleko laktatorem. Trzy doby było zielone, kolejnej już turkusowe, potem szare…coraz mniej szare, i w końcu, po ponad dwóch tygodniach!!! mogłam przystawić moją córeczkę do piersi. Nie do uwierzenia? A jednak! Psychika to klucz do sukcesu!




Podoba Ci się? Może polubisz nas na facebooku? :) Zapraszamy!!! Tekst linka
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...